Mydło w domu zrób to sam

Ponad rok temu trafiłam na blog, który zainteresował mnie własną produkcją mydła. Był to blog http://naturalnie-ze-naturalnie.blogspot.com/. Obecnie nie jest prowadzony, a swoją drogą szkoda. Pozostały jednak na nim wartościowe wpisy wraz z przepisami na sprawdzone mydła.

Pierwsza partia mydła to było dla mnie bardzo duże przeżycie. Naczytałam się o możliwości poparzenia, silnej reakcji chemicznej potrzebnej do produkcji ługu, ale mimo wszystko chciałam spróbować. Zaopatrzeni w ocet ( potrzebny do neutralizacji w razie problemów), ubrani jak na starcie z wrogiem wyprodukowaliśmy własne mydła. Prawie kilo. Okazało się to fajną zespołową pracą, a na dodatek w pełni kontrolujemy co w tych naszych mydełkach się znajduje.

Jedyne o czym trzeba pamiętać to zachować odpowiednie środki ostrożności ( odpowiednie wietrzenie, najlepiej z daleka od dzieci i zwierząt domowych podczas prac i podczas leżakowania mydła, zabezpieczenie skóry i oczu przed żrącym ługiem – długie ubrania i okulary). Korzystamy z metody na zimno, a później mydełka leżakują przez miesiąc. Potem sprawdzamy papierkiem lakmusowym czy mydło ma odpowiednie PH i zaczynamy użytkować.

Obecnie gdy kończy się nam mydło staramy się wyprodukować z odpowiednim zapasem nowe. Te ze sklepu w składzie głównie zawierają albo olej palmowy ( który sam w sobie nie jest zły, ale popyt na niego wzmaga karczowanie drzew i niszczenie naturalnych siedlisk orangutanów) albo zawierają najtańszy składnik pod nazwą
Sodium Tallowate czyli produkt powstający z łoju zwierzęcego. Staram się takich produktów unikać, a gdy zacznie się czytać składy mydeł to domowe mydło składające się z oleju kokosowego, wody i oliwy z oliwek zdaje się wybawieniem.

Najtrudniej zacząć, a potem idzie z górki. 🙂 Polecam.

Ps. Owszem są małe manufaktury mydła, gdzie można kupić bardzo przyzwoite mydełko 100g, ale ceny są dość wysokie. A samemu można wyprodukować naturalne nawilżające mydełko w większych ilościach dla własnego użytku w niższej cenie.